środa, 5 lipca 2017

Półmaraton Karkonoski czyli pierwszy bieg górski w naszej karierze biegowej

Szalone pomysły sprawdzają się zawsze, obojętnie z której strony się za nie zabieracie - będzie nagroda.
Jakieś pół roku temu postanowiłyśmy, że w ramach urodzin solenizantka wybiera szalony bieg - taki, którego dystans i poziom będzie zaskoczeniem, ale oczywiście w zakresie możliwości jego pokonania.
Akurat tak trafiło, że pod koniec czerwca miałam 40 wiosen. Wkraczam w nową kategorię biegową -  właściwie jesteśmy w niej już obydwie.
Wybrałam weekend w górach i przy okazji pokonanie naszego pierwszego dystansu półmaratonu w ramach Maratonu Karkonoskiego. Miałyśmy sporo czasu na przygotowania, treningi i odpowiedni ekwipunek. Przerażały nas tylko przewyższenia - my wielbicielki leśnych dróg i małych górek.
Ale nie przekonasz się nigdy - póki na własnej skórze nie sprawdzisz z czym to się je.
Ruszyłyśmy w drogę  z nastawieniem " A może by wszystko rzucić w cholerę i przenieść się w Karkonosze ? " !!!!
Nocleg - załatwiany na szybko, wręcz błyskawicznie z uwagi na lekką zmianę planów, trafiłyśmy do hotelu w którym jeden czajnik elektryczny przykręcony na korytarzu do krzesła miał zapewnić wrzątek 20-stu pokojach . Niczym epoka komunizmu. Na szczęście dało się wyspać , a to było najważniejsze przed biegiem.
Odbiór pakietów - w sobotę,  odbywał się bieg na dystansie ultra-maratonu w którym brał udział Sławek i Wojtek, nasi terenowi ultrasi. Widząc ,że są w niezłej kondycji na mecie nabrałam trochę odwagi i wiary w moc górskich ścieżek. Nie wiedziałam jeszcze co nas czeka - ale przeświadczenie pięknych widoków gasiło wszelki niepokój.
Poranne przygotowania - filiżanka kawy i 3 kawałki razowego chleba z dżemem truskawkowym, w plecak - bukłak z rozcieńczoną colą ( błąd ), 2 żele, baton, folia NRC, telefon ( aplikacja Ratunek ), kurtka z funkcją 4 pory roku :), chusteczki i do boju.
Pogodę sprawdzałyśmy co pół godziny i ciągle wskazywało inaczej. Trzeba było przyjąć metodę, że lepiej ubrać mniej niż potem nosić to co niepotrzebne. Ruszyłyśmy !



Krótka odprawa, podstawowe informacje i start z polany kolejki na Puchatek.
Trasa prowadziła poprzez Karkonoski Park Narodowy drogami i ścieżkami turystycznymi, schodami, podłożem szrutowym kolejno :
- droga piesza na Puchatek mniej więcej ok 3 km wys 978 m
- Schronisko nad Łabskim Szczytem i pierwszy punkt odżywczy 5,300 km trasy, wys 1232 m
- odbicie i droga na Śnieżny Kocioł, na wysokości małego kotła odbicie w kierunku Schroniska na Hali Szrenickiej, wys 1406 m
- Łabski Szczyt i droga przez Twarożnik , wys 1470 m
- Schronisko na Hali Szrenickiej 12 km trasy i drugi punkt odżywczy, 1273m
- nawrotka i trasa przez Mokrą Przełęcz do pierwszego punktu na 18 km, wys 1150 m
- zbieg do samej mety drogą poprzez Puchatek :)
Cały dystans z mojego zegarka po dotarciu na metę to 23,400 km....potem okazało się,że każdy zegarek liczył inaczej z uwagi na różnicę sygnałów GPS. Różnica przewyższeń wynosiła 770m.


Uwagi na przyszłość - Nie wyobrażam sobie zrobić jakąkolwiek trasę górską bez kijków. Może kiedyś zmienię zdanie - ale wsparcie na prostym kręgosłupie widząc ludzi zgiętych wpół na podbiegu dawało poczucie bezpieczeństwa i braku bólu w tych partiach. Odbijało się to trochę na sile rąk, ale z tymi partiami problemu nie mam przez lata grania w siatkówkę więc warto było z tego korzystać.
Polecam kije składane Gabel gdyż można je łatwo schować do plecaka i swobodnie biec uwalniając ręce. Dodatkowo są bardzo lekkie, a ich złożenie trwa 10 sec.
Buty - to już grubsza sprawa. Tak na prawdę szukałyśmy rozwiązania na trasę około 3 m-ce wcześniej. Jedni polecali trail, inni zwykłe asfaltówki, gdyż trasa należała do łatwych. Na samym końcu wybrałyśmy najwygodniejsze trail jakie miałyśmy, nie celując w nowości czy nieznane marki.
Rozbiegane, mały bieżnik i wygoda zapewniły komfort biegu. Brak stuptutów zafundował mi piach w palcach, a pod koniec trasy również w paznokciu więc wbieganie na metę nie należało już do szczęśliwych.

Odżywianie - naczytałam się wcześniej o rozcieńczonej coli w bukłak, że zapewnia moc w trudnych chwilach. Niestety nie dla zwolennika czystej wody z cytryną. Nie tolerowałam zawartości mojego plecaka do samego końca. Obrzydliwa ciepła cola była wręcz całkowicie niepotrzebna. Korzystałam z wody na punktach uzupełniając softflask. Na całej trasie zużyłam dwa żele ( 5 i 12 km ) oraz jeden baton ChiaCharge z kawą, który daje mocny zastrzyk siły. Na taki dystans nie potrzebowałam więcej.
Rady na przyszłość - treningi, treningi, treningi , podbiegi, podbiegi, podbiegi, ćwiczenia siłowe na nogi razy 100. Podstawa biegów górskich. Żadne triathlony, biegi z przeszkodami i rajdy nie dały mi tak w kość jak ten półmaraton. Pokazał mi jaka jestem słaba względem gór i głupia, że wystartowałam pewna sukcesu. Szybko jednak zjadło mnie własne cwaniactwo i z każdym kilometrem pokorniałam jak małe dziecko. Na mecie klęłam sama do siebie za popełnione błędy.

Wnioski - przed samym startem rozmawiałyśmy z wieloma doświadczonymi biegaczami, dawali rady, a my kodowałyśmy sobie w głowie każdy szczegół. Jedna z Pań spytała mnie czy kocham góry, jeśli tak.....to po tym biegu będę chciała zawsze tutaj biegać. Miała rację. Zakochałam się.
Nie jestem w stanie opisać widoków, magii, mgły zachodzącej na szczyt, wiatr który ją przeganiał jak małe dziecko odsłaniając magiczny krajobraz.
Człowiek zapomina o piachu pod paznokciem, bólu bioder czy nóg.
W kilku momentach po prostu stanęłam, zapamiętałam chwilę oczyma i aparatem, czas leciał, a ja chciałam zbierać widok garściami. Te kilka minut więcej do czasu końcowego nic nie znaczą gdzie chwila trwa wiecznie. Wrócimy tam.....

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Tabata Workout w ramach Maratonu Fitness

video




























więcej na temat wydarzenia :
http://zlotow.naszemiasto.pl/artykul/maraton-fitness-na-stadionie-w-zlotowie,4162886,artgal,t,id,tm.html

wtorek, 23 maja 2017

2.PKO Bydgoski Festiwal Biegowy 20-21.05.2017

Powiem szczerze, że bycie ambasadorem takiego wspaniałego festiwalu to zaszczyt. Nie spodziewałyśmy się tak wielkiego zaangażowania i dopieszczenia pod każdym względem punktów organizacyjnych.

Należy głośno przyznać że  2, PKO Festiwal Biegowy w Bydgoszczy to impreza na miano ideału.
W ekipie 5-ciu niewiast podzieliłyśmy dystanse, Aga Dz. robiła półmaraton, reszta z uśmiechem biegła 10 km. W tym Justyna, której to był pierwszy taki start.
Sprawne odebranie pakietów - w każdym koszulka techniczna 4f , numer, chip, oschee z magnezem.
Godzina na rozgrzewkę, kręcenie się pomiędzy biegaczami rozsypanymi po całym stadionie, rozmowy i nowe znajomości - bo wspaniałych ludzi nie brakowało.
Po tym czasie w tle świetnej muzyki podziały na strefy czasowe ( kolejny punkt ). Po chwili start z uśmiechami na twarzach z bieżni na trasę zlokalizowaną głównymi ulicami Bydgoszczy. W połowie dystansu nawrót i ta sama droga do mety. Trasa z czterema podbiegami, które uczyły pokory i przypominały że walczymy dalej. Ze mną Justyna - energii miała na co najmniej półmaraton a nie 10 km. Jednak aby miała cudowne wspomnienia bez wycieńczenia biegłyśmy spokojnie. Z drugiej strony ulicy Aga J z Rafałem miała spokojnie dotrzeć na metę - skończyło się zyciówką i niedowierzaniem że mogła tak szybko pobiec. Kinga zakończyła swój udział w festiwalu na 3 miejscu w swojej kategorii wiekowej, a Aga Dz uśmiechem wkroczyła na metę półmaratonu.
Nie da się ukryć, że biegło się wspaniale, pogoda dopisała, po prostu pełnia szczęścia biegowego.
Po całym szaleństwie z medalami nie ominęłyśmy FoodTrucków i skorzystałyśmy z posiłku regeneracyjnego w postaci soczystego burgera. Pozostanie w mojej pamięci...do przyszłego roku.
Jestem wręcz pewna, że następny festiwal pokonamy w zwiększonej grupie. Na prawdę warto przyjechać, doświadczyć , pobiegać a potem wrócić z wspaniałymi wspomnieniami.







środa, 26 kwietnia 2017

ZKBB czyli Zestawienie Kontrolnych Badań Biegaczy

Każdy wie, że do uprawiania jakiegokolwiek sportu potrzebny jest zdrowy silnik. 
Ten, kto o niego nie dba - jest idealnym przykładem kpiny określenia 
" Sport to Zdrowie ".
Poniżej stworzyłyśmy zestawienie wszystkich badań z podziałem na poziom doświadczenia danej osoby - w porozumieniu z lekarzem rodzinnym.



Osoby rozpoczynające przygodę ze sportem :

Kobiety :
  • Krew - OB , morfologia z rozmazem,glukoza, kreatynina, CPK, sód, potas
  • Tsh, Ft3, Ft4, Anty-tpo, Anty-tg, D3 
  • Badanie posiewowe moczu
  • Ekg serca
Mężczyźni : 
  • Krew - OB , morfologia z rozmazem,glukoza, kreatynina, CPK, sód, potas, D3
  • Badanie posiewowe moczu
  • Ekg serca

Osoby z doświadczeniem sportowym - krótkie starty do 10km, stałe treningi siłowe, crossfit

Kobiety :
    
           Krew - OB , morfologia z rozmazem,glukoza, kreatynina, CPK, sód, potas
  • Tsh, Ft3, Ft4, Anty-tpo, Anty-tg, żelazo wraz z ferrytyną, wapń, magnez, D3 , 
  • lipodogram, ASPAT, CPK
  • Badanie posiewowe moczu
  • EKG serca ( raz do roku )
  • Spirometria
  • Próba wysiłkowa serca plus dokładne echo z obrazem ( raz na dwa lata )
Mężczyźni :
           Krew - OB , morfologia z rozmazem,glukoza, kreatynina, CPK, sód, potas
  • Tsh, Ft3, Ft4, żelazo wraz z ferrytyną, wapń, magnez, D3, lipodogram, 
  • ASPAT, CPK
  • Badanie posiewowe moczu
  • EKG serca ( raz do roku )
  • Spirometria
  • Próba wysiłkowa serca plus dokładne echo z obrazem ( raz na dwa lata )

Osoby z dużym doświadczeniem sportowym - trenujące w stałych planach treningowych, ultramaratończycy, maratończycy, osoby uprawiające sporty siłowe z dużym obciążeniem, crossfit, mtb

Kobiety :
         
           Krew - OB , morfologia z rozmazem,glukoza, kreatynina, CPK, sód, potas
  • Tsh, Ft3, Ft4, Anty-tpo, Anty-tg, żelazo wraz z ferrytyną, wapń, magnez, D3, 
  • lipodogram, ASPAT, CPK, Homocysteina, BNP, bilirubina, ALP
  • Badanie posiewowe moczu
  • EKG serca ( raz do roku )
  • Spirometria
  • Próba wysiłkowa serca plus dokładne echo z obrazem ( raz na dwa lata )

Mężczyźni : 

           Krew - OB , morfologia z rozmazem,glukoza, kreatynina, CPK, sód, potas
  • Tsh, Ft3, Ft4, Anty-tpo, Anty-tg, żelazo wraz z ferrytyną, wapń, magnez, D3 , 
  • lipodogram, ASPAT, CPK, Homocysteina, BNP, bilirubina, ALP
  • Badanie posiewowe moczu
  • EKG serca ( raz do roku )
  • Spirometria
  • Próba wysiłkowa serca plus dokładne echo z obrazem ( raz na dwa lata )

Powyższe zestawienie z pewnością będzie idealnym obrazem tego, czego w danej chwili będzie brakowało naszemu mechanizmowi. Raz do roku można poświęcić jeden dzień na zrobienie badań. 
Spokojny umysł i zdrowe ciało to klucz to efektywnych treningów. 
Aktualnie jesteśmy po wszystkich badaniach z poziomu środkowego :) 
Polecamy :)