piątek, 21 listopada 2014

Poliester górą !

Temat dzisiejszych wywodów  opiera się głównie na poradach dotyczących odzieży. Jak wiadomo każda z nas lubi wyglądać efektownie. Z biegiem czasu obserwuję, że im dalej w system ćwiczeń tym bardziej kolorowo. Myślę, że przez ilość gromadzonych endorfin chciałoby się wyglądać jak najweselej. Te nasze fenomenalne legginsy to właśnie wynik takich zachowań. Już nie zwracam uwagi na ciemne i szare rzeczy, tego wszędzie jest aż nadto.
Ale skupię się na jakości. Nikogo nie namawiam do drogich i znanych marek. Wiadomo, że przodują w jakości z uwagi na ogromny nakład na badania i testy. Jednak wiele tańszych firm dogania ich w funkcjonalności i wygodzie.
Na przykład moja szafa opiewa kilka legginsów adidasa i nike, ale szczerze - wiele z nich jest z lumpexu. Niektóre kosztowały ok 6zł, maksymalnie do 10zł. Patrząc na szafę widzę, że kurtki, bluzki, bluzy, spodnie dresowe i legginsy w 70% są właśnie stamtąd. Niektóre marki nieznane ale wszystko to odzież techniczna. Wystrzegam się bawełny jak ognia. W bawełnie zaczęłam trenować, pamiętam jak było mi zimno po pół godziny biegania. Bawełna chłonie pot i nie wydala jej na zewnątrz. Ciało nie oddycha.
Uprawiając sport na zewnątrz w zimny dzień nabawimy się tylko choroby biegnąc w spoconej bluzie i spodniach. Zwracajcie uwagę na skład - niestety góruje poliester :) Ważnym elementem są wszycia odblaskowe - to nieodzowny plus biegania wieczorem. Jeśli nie macie ich w odzieży - załóżcie cokolwiek abyście byli widoczni chociażby dla rowerzystów którzy niechcący mogą w was wjechać :)
Kobiety z reguły widza się większe - jest to sprawdzone, jeśli ich ciało opiewa w rozmiar 38 to one zawsze noszą 40. Nie mam pojęcia dlaczego zawsze jest to rozmiar do góry. W odzieży sportowej ta zasada nie istnieje - należy mieć ją dopasowaną do ciała. Nie mówię aby celować w za małe rzeczy z nadzieją , że kiedyś do nich schudniemy. Sprawdziłam, że miałam dużo odzieży za dużej - wszystko wywaliłam. Żadna radość biec w latającej firanie. Także odzież techniczna sportowa blisko ciała !!

Jak już jesteśmy w temacie odzieży to zahaczę o buty. Moja przygoda ze sportem zaczęła się w zwykłych joggingach, palce piekły, stopy bolały ale tłumaczyłam to naciskiem nadwagi. Byłam głupia, na szczęście krótko. Przeważyły kolory. Drugie moje buty to Asics Gel Noosa - cudo, do teraz pomimo poprucia w nich biegam. Oczywiście byłam już mądrzejsza i kupiłam rozmiar większe. Zrozumiałam, że podczas biegania stopa rozkłada się po szerokości powiększając objętość. Brzmi to trochę głupio ale taka prawda. Nie oznacza to jednak, że po godzinie biegania mamy nogę yeti :) Trzecie moje adidasy to Boots2 - kupiłam dwa rozmiary większe i dopiero one są idealne. Kolor - neonowo różowe, a jakże inaczej !

Biorac pod uwage pogodę na zewnątrz gdzie wieczorem jest ok 3 stopnie - ubieram koszulkę thermo z długim rękawem, którą wkładam do środka legginsów, legginsy, skarpety dłuższe - nie stópki, kurtka z elementami odblaskowymi i czapka - najważniejszy element ( ciepło ucieka przez głowę ). Można zaprzyjaźnić się z rękawiczkami do biegania, jak na razie dla mnie jednak za gorąco. To biegamy ....

czwartek, 13 listopada 2014

Konkurs na zjedzenie papryczki Jalapeno


Leniwa jesień

Nie wiem jak wy, ale ja mam straaasznego lenia.
To chyba ta pogoda, ten klimat. Jak nie pada, to jest mgła, albo szybko ciemno. Nic innego jak zrobić kakao, ubrać wełniane skarpety i usiąść przed telewizorem. No tak - ale wtedy dupa rośnie, nie ma co. Ale ta cholerna pogoda, okropnie zniechęca do wszystkiego.
Jak słyszę - jesień jest taka piękna i kolorowa, echa, ach, och ...no tak - jest piękna, ale tylko jak świeci słońce ! Dzisiaj jest ponuro, szaro i buro. Jak pomyślę, że wieczorem idę na siłownię i dostanę mocno w d..ę  .... buuuuuu
Jest mi strasznie ciężko się zebrać do czegokolwiek. Do tego obojętnie do jakiego sklepu wchodzę to wszędzie są bombki, czekolady i placki świąteczne. Jakaś parodia ! Święta są za 1,5 miesiąca !!!
Wiem - jęczę, stękam i marudzę. Jak ponad połowa społeczeństwa niestety !
Zastanawiam się czy jak wsadzę stopy w te wełniane skarpety to mi się humor poprawi ? Dostanę od razu wigoru życia?  Niestety nie - jak jeszcze dołożę do tego czekoladkę to już całkowicie utonę w czeluściach rozpaczy.
W tym całym marudzeniu jest trochę zalet , nie ulega wątpliwości. Na przykład - jesienią biega się cudownie - szelest liści podczas stąpania jest niesamowity, ich dźwięk przypomina taniec po malutkich instrumentach. Drugą zaletą jest pogoda - latem za gorąco, zimą za zimno, a jesienią jest akurat ! Taki klimat po środku do wykonywania ćwiczeń na zewnątrz idealny, oczywiście w momentach kiedy nie leje deszcz :) Kolejna zaleta - można wdrożyć ćwiczenia siłowe i ogólnosprawnościowe na siłowni bo robi się szybko ciemno, a latem ciężko jest poświęcić cieplutki dzień na budowanie " klaty " .
Dobra... wystarczy zalet - już te mnie przekonały, że warto się podnieść. Wiadomo, że przed latem każda chce wyglądać jak modelka z okładki. Jesień i zima to chyba najlepsze pory roku aby zacząć program figury na wytrzeszcz oczu oraz program zdrowie jest najważniejsze. Także dajmy spokój z tymi skarpetami wełnianymi i kakaem....... kiedyś jeszcze będziemy mieć dość foteli i leżenia :)



wtorek, 4 listopada 2014

Przyjemne maltretowanie

Tydzień temu podczas najzwyklejszej rozmowy w siłowni ( ja na bieżni, Aga - nordic stepper ) , wpadłyśmy na pomysł przedstawienia ćwiczeń rozciągających. Zdajemy sobie sprawę , że jest ich wszędzie pełno ale nie oszukujmy się - jest ich za dużo, są przeważnie skomplikowane i połowa z nas robi z nich 30% bądź wcale. Z drugiej strony chciałyśmy sprawdzić się pod względem naszej kondycji wiekowej. Każda z nas wie że samo bieganie to nic dobrego, pomimo tego co myślałyśmy i robiłyśmy na początku - z biegiem czasu widzimy potrzebę zajęć siłowych oraz rozciągania. Pamiętam jak wychodziłam biegać, bez ćwiczeń leciałam 8 km i tak co drugi dzień pełen asfalt,. Po miesiącu już miałam zapalenie piszczeli i nogę w ortezie. Chciałybyśmy Was zachęcić do dość prostych i przyjemnych ( powiedzmy ) ćwiczeń rozciągających. Z pomocą przyszła nam instruktorka fitness P. Izabela Szmyt, która dzięki swoim kilku ćwiczeniom udowodniła nam ,że jesteśmy zaśniedziałe pod tym względem.


1 . Siadamy w mocnym rozkroku, nogi prosto, pięty lekko do góry. Próbujemy położyć kości przedramienia płasko względem nóg. Życzę Wam powodzenia - ja nie dałam rady tak mnie łydki paliły :( Aga łokcie położyła ale bez podniesionych pięt ( skarżę )


2, Siadamy prosto, jedną nogę przyciskamy do tułowia łapiąc za łydkę ( nie za kostkę ), plecy wyprostowane, ćwiczenie utrzymujemy ok 20 sec i powtarzamy na drugą nogę. Dość przyjemne, daje popalić :)


3, Ulubione - Siadamy z jedną nogą podwiniętą na kąt prosty, opieramy ręce do tyłu w miarę możliwości próbujemy się położyć nie zmieniając układu nóg i próbując zostawić kolano na ziemi. Powiem szczerze - położyłam się , ale miałam problem ze wstaniem..... jednak jestem uparta jak osioł i dałam radę. Ćwiczenie powtarzamy z drugą noga tak samo , każde po ok 20 sec


 3, Następne przeżyłam, ale uświadomiło mi jakim jestem " klockiem ". Należy się położyć na plecach z rękoma prosto i z całych sił witalnych spróbować każdą z nóg położyć do przeciwnej dłoni. Powtarzamy po 20sec. Przyznam się - nie dotknęłam dłoni, pomimo pomocy, szok........ z czasem dam radę :) Ale z tego co widze Aga także miała dość duży kłopot.




4, Przyjemne - Jedną nogę podwijamy opierając na niej miednicę, utrzymując równowagę, drugą nogę położoną w kąt prosty dociskamy stopą do bioder, utrzymujemy ok 20sec i powtarzamy z drugiej strony.  Plecy wyprostowane. Trochę skomplikowane ale pozycja fajna i przyjemna. Za to poniższe zdjęcie uwidacznia mięśnie Pani Izy, które u mnie chyba nigdy się nie pojawią .... :(



5, Przykucamy w lekkim rozkroku prostując jedną z nóg i rozciągamy z miarę możliwości utrzymując każdą ze stron po 20sec. 


6,  Miód na moje ciało - kołyska. Nie będę się rozpisywać bo każdy zna to ćwiczenie. Powiem tylko, że nie chcę sobie przypominać jak je przetrwałam, ale pozycji długo nie utrzymałam. Kołyskę należy przytrzymać ok 15 sec - jak najmocniej podnieść do góry uda :) 


Ćwiczenia miały nam pomóc, aby być o jeden stopień mądrzejsze w rozciąganiu. Efektem była półprzytomna Aga i ja - ledwo żywa. Zaznaczam, że przeżyłyśmy tylko sześć rodzai. Trwało to może pół godziny...... Za to atmosfera była świetna i czas spędzony na pogłębianiu wiedzy wykorzystałyśmy wyśmienicie. Polecamy do zastosowania i spróbowania. Kupa śmiechu przy kołysce :)



P.S. Malutki podział nazw mięśni - nie zastosowałam ich w opisach aby nie komplikować treści ćwiczeń.