piątek, 30 października 2015

Boxing night !

Dzisiejsze zakwasy przypominają o wczorajszym debiucie organizacyjnym w temacie energy Fitbox. Dokładnie Aeroboxu, który zrobił na nas niesamowite wrażenie. Każda z nas miała trochę strachu w oczach, bo przyzwyczajone do stacji crossfitowych nie wiedziałyśmy co nas czeka.
Jednakże profesjonalne podejście Tomka rozchwiało nasze wątpliwości. Powiem krótko : trener nie dał nam chwili wytchnienia :)

Aerobox czy Box Aerobic to cudowna alternatywa na każdy stres, zebrane problemy czy niezałatwione sprawy. Można się wspaniale wyżyć i wyrzucić wszystko co w nas niepotrzebnie zalega. Wykopy, wymachy, wszystko w pozycji z zaciśniętymi pięściami zrobiło z nas maszyny do obrony. Po cichu mogę śmiało stwierdzić że crossfit, aerobox i bieganie to idealny zestaw dla każdej kobiety !!!!!!!





Każdy trening to nowa przygoda i fajne doświadczenie, a jeśli potrafi maksymalnie wyrzucić z nas wszelkie niepotrzebne pokłady stresu, można śmiało powiedzieć, że to idealne lekarstwo na wszelkie dusze. Będziemy to powtarzać i dalej organizować aby każda z nas była silniejsza i potrafiła sobie zawsze ze wszystkim poradzić .

Zapraszamy niezdecydowanych ! Warto !!!!!!















P.S. Wczorajsze endorfiny nie przekazały informacji o zakwasach , za to gdy radość opadła i wstał nowy dzień przyszedł brak znieczulenia. Łydki kamienne przerodziły się w skurczowe, a piszczele palą żywym ogniem. Górna partia doskwiera podczas podnoszenia kubka, czas chyba zrezygnować z kawy eliminując ból. Za to schodzenie po schodach powoduje, że zaczynam patrzeć na barierkę vel poręcz jak na zjeżdżalnie placu zabaw. Tylko jak będę wyglądać w sukience w pracy zjeżdżająca po poręczy ????? Nowe doświadczenie ??? hmmm........
Już się nie mogę doczekać kolejnego treningu :)



wtorek, 20 października 2015

Złotowskie Spotkania Ludzi w Biegu vol 1


W dniu dzisiejszym zorganizowałyśmy pierwszy trening z cyklu Złotowskie Spotkania Ludzi w Biegu. Dokładnie o godzinie 17ej stawiło się ponad 20stu pasjonatów biegowego życia. Wśród nich gościliśmy również Marka Szwedę - Ultramaratończyka oraz Daniela Wiśniewskiego - maratończyka oraz wieloletniego sportowca.
Dziękujemy za wszelkie biegowe porady oraz wspaniale spędzony czas - bo co może być lepszego jak wspólne bieganie i wspaniałe towarzystwo ?
Każde spotkanie promuje akcję STOP przeciwko zwolnieniom z w-fu, która prowadzona przez Ministerstwo Sportu i Turystyki jest promowana na cały kraj.
Następny trening za dwa tygodnie, serdecznie zapraszamy.





 



















środa, 14 października 2015

Festiwal Świętych Mikołajów

Po biegu w Berlinie z niecierpliwością czekamy na Festiwal Świętych Mikołajów w Toruniu.
Są dwa powody tej radości - przede wszystkim to dla nas pierwsza półówka, można by powiedzieć że dziewicze doświadczenie. Po biegach crossowych, z przeszkodami, rajdach.... zmierzymy się z ponad 21 km trasą. Drugi powód to cel charytatywny oraz możliwość przeobrażenia się w Świętego Mikołaja !!!!!
Dzięki uczestnictwa biegaczy w tym wspaniałym dniu wsparcie otrzymają 3 domy dziecka oraz hospicjum.
Cała akcję prowadzi  Akcja Charytatywna „Biegacze Dzieciom”.
Namawiamy do zapisów :
 http://biegmikolajow.pl/rejestracja/
Wszystkie dostępne informacje są na profilu fb :
https://www.facebook.com/biegmikolajow?fref=nf

Pobiegnijcie z Nami w tym wspaniałym dniu !




niedziela, 4 października 2015

Men/Woman Expert Survival Race Poznań

No i stało się....kolejny bieg na sprawdzenie swoich ekstremalnych możliwości. Tym razem trafiło na Poznań i Men Expert Survival Race. Po biegu dla Grażyny byłyśmy gotowe na trochę adrenaliny. 
Do południa zjechała cała nasza kobieca drużyna wszelkimi możliwymi środkami transportu. Wszystkie uzbrojone w różowe koszulki i wielkie uśmiechy na twarzy.
Biuro zawodów, numery, koszulki, chipy i .....czekamy na swoją falę o 14ej.
W między czasie miałyśmy okazję popatrzeć jak kilkoro wikingów stojąc przed metą taranują biegaczy. Obrałyśmy sobie na nich taktykę, którą na końcu miałyśmy wspólnie przetestować.











Nasz czas nadszedł .... stanęłyśmy przed startem, niczym zwierzęta w boksie, chwila rozgrzewki i ......do boju !
Po pierwszych belach ze słomą już byłyśmy rozdzielone i popakowane w dwójki.
Biegłam z Izą, dla której ten bieg był pierwszym. Jednak biorąc pod uwagę jej poziom wytrenowania , a mój katar - można powiedzieć, że ona biegła ze mną. W sumie w drużynie miałyśmy cztery osoby, które po raz pierwszy zaznały rozkoszy czołgania, tarzania w błocie czy przepraw przez wodę. Musze stwierdzić, że dzielnie to zniosły i wszystkie ukończyły bieg.








 Nie zabrakło śmierdzącego bagna, czy stromej zjeżdżalni. A propo ślizgu - wszyscy którzy zjechali brzuchem - nie wiem jak znieśliście odstający korzeń na samym dole, bo ten akurat element wbił mi się w sam środek......... No cóż, nie pierwszy siniak i nie ostatni.




































Był plan wspólnego wtargnięcia na metę niczym GIRL POWER, jednak Jola postanowiła zmienić ustalenia. Na przeszkodzie małpiego gaju, z wszelkich sił walczyła aby wykazać się ogólną gibkością. W połowie jej pokonywania  wraz z pomocą osoby, która tam szaleńczo wyzywała do prób sił, wyśliznęły się jej dłonie i spadła na ziemię uderzając łokciami mając nogi w górze.
Trochę trudno mi sobie to wyobrazić, ale widok Joli w karetce szybko ostudził moje wybujałe historie związane z tym wypadkiem.
Gosia biegnąc z Jolą została z nią do momentu zabrania przez kartkę co jest wręcz bohaterskim czynem prawdziwego biegacza. Brawo Gosia !











 

 Impreza świetna, ludzie na trasie szaleni i opętani radością powodują, że człowiek leci do przodu jak taran. Pierwszy raz czołgałam się pod samochodem terenowym, a nawet dwoma, czując się po części jak mechanik










Wracając do odniesionych ran. Jola ma pęknięte łokcie i zbiera siły bo za tydzień Asics Grand Berlin , na który oczywiście jedzie. Ja mam prześliczny siniako - krwiak na połowie uda oraz bliżej nieokreśloną krechę wzdłuż nogi. Mniejszych siniaków nie liczę - traktuje je jako ozdobę.
Niestety katar i zimna woda to nie najlepsze rozwiązanie na bieganie - dalsze 3 dni i występujące bóle mięśni skutecznie mi to utwierdziły.
Następny bieg z przeszkodami bez grypy i zatkanego nosa - bo trudno się biega pod górę z tymi przypadłościami :-)
A właśnie następny.......oczywiście Runmageddon w Gdyni - już jesteśmy zapisane :)